brak




Czy wyposażysz się w najnowsze zabawki Sony - PlayStation Move i kontroler pomocniczy?
Zdecydowanie tak, niezależnie od ceny!
Tylko jeśli będą odpowiednie, grywalne tytuły.
Jeżeli cena będzie przystępna.
Nie kupiÄ™.

PS3 Trophy Hunters: trofea, poradniki do gier na PlayStation 3 po Polsku

Gran Turismo 5
Zapowiedź
ModNation Racers
Recenzja
Killzone 3
Zapowiedź
Persona 3
Zapowiedź
Infamous 2
Zapowiedź
Metal Gear Solid: Peace Walker
Recenzja


Zapowiedz
Gran Turismo to bodajże najsłynniejsza seria gier wyścigowych znana na całym świecie. Od czasów pierwszej części, wydanej w 1998 roku na PS One, gra powalała ilością samochodów, liczbą to (...)

Recenzja
Czasy się zmieniają, moda i gusta przekładają się na coś innego, i tak samo jest z gatunkami gier video. Niegdyś najważniejsze tytuły polegały na bieganiu w prawo, a dziś większą część (...)

Zapowiedz
Wojna to nieodłączny element, który towarzyszy ludzkoÅ›ci od zarania dziejów. Niezależnie od formy, fizycznej lub psychologicznej, czy sposobu przeprowadzania, cel zawsze jest ten sam – zdo (...)
Czytaj wiÄ™cej » Czytaj wiÄ™cej » Czytaj wiÄ™cej »
Tekken 6 PSP



Mimo iż jestem wielkim fanem efektownych mordobić, to jednak seria Tekken jakoś nigdy nie przypadła mi do gustu - dużo bardziej wolałem pograć w kolejne odsłony Soul Calibura, stworzone zresztą przez to samo studio, czyli japońskie Namco. Ci wspaniali, odziani w zbroje wojownicy dzierżący w dłoniach potężne miecze, topory, katany, lance i przeróżne inne ???narzędzia zagłady??? zdecydowanie bardziej mi się spodobali niż stylizowani na pakerów mistrzowie kung-fu, capoeiry i dziesiątek innych sztuk walki. Nadszedł jednak moment, by przeprosić się z tą zasłużoną serią, gdyż właśnie na rynku pojawiła się szósta część Turnieju Żelaznej Pięści. Nie tak dawno Zvarownik miał okazję testować wersję na ???chlebaczek???, a mi przyszło zapoznać się z jej przenośną odsłoną. Czym ona się różni od ???nextgenowej??? edycji i co zaoferuje spragnionym szybkiej rozgrywki graczom? O tym już za momencik.

O czym jest fabuła szóstej części? Prawdę mówić nie mam pojęcia, bo z powalającego wręcz intra, które można zobaczyć zaraz po uruchomieniu gry niewiele można się na jej temat dowiedzieć. Zobaczymy w nim za to chyba każdego wojaka, którym później pokierujemy w trakcie rozgrywki i poprowadzimy do upragnionego triumfu w Turnieju Żelaznej Pięści. Po zakończeniu tej wspaniałej animacji szybciutko lądujemy w przywodzącym na myśl poprzednie odsłony serii menu, gdzie czeka na nas całe spektrum przeróżnych trybów zabawy.

Tych jest od groma i oprócz dobrze znanego chyba z każdego mordobicia trybu Arcade (czyli mozolnym przebijaniu się przez kilka pojedynków aż do finałowego bossa) jest także Story Mode, który jest skróconą tego pierwszego (zaledwie cztery pojedynki), lecz przy okazji poznajemy historię prowadzonej przez gracza postaci. Dla tych, co lubią trenować efektowne pchnięcia, chwyty i combosy przewidziano tryb treningowy, a jeśli tylko zarabianie kasy Ci w głowie (więcej o pieniążkach nieco niżej), to warto włączyć Gold Rush i szybko nabić jak najwięcej mamony. Jest jeszcze Ghost Mode (pojedynek z ???duchem???), walka na czas oraz popularny Survival. Zabrakło znanego z nextgenowej wersji trybu Scenario Campaign, lecz prawdę powiedziawszy prawie każdy narzekał na jego jakość, przez co chyba nikt nie powinien za nim zbytnio tęsknić. Podsumowując dla każdego coś miłego, lecz o jakimkolwiek rozpieszczaniu gracza nie ma tutaj mowy, ponieważ zwyczajnie brak tu jakiś większych nowości.

Za to nikt nie powinien narzekać na ilość udostępnionych postaci, z usług których można skorzystać w trakcie pojedynków. Tych jest ponad czterdziestu (to największy turniej w historii serii!), a wśród nich znajdziemy nie tylko starych znajomych, takich jak Yoshimitsu, Ling Xiaoyu, czy Jin Kazama, ale również zupełnie nowych wojowników. W tym aspekcie autorzy gry zaszaleli na całego, bo zamiast nowych wersji dobrze znanych postaci oddano w nasze ręce kilku prawdziwych dziwolągów. Co powiedzie na sporych rozmiarów blond-grubaska, który okazuje się chyba najszybszą postacią w całej grze lub walczącą stylem tarantuli Zafinę? Albo na pierwszy rzut oka niezwykle kruchą i delikatną dziewczynkę imieniem Alise, która okazuje się... cyborgiem z wybuchającą głową. Jest jeszcze nieco lalusiowaty Lars, dużo bardziej męski Miguel (który na pierwszy rzut oka wygląda jak kloszard) czy nowy ???final boss??? Azazel, lecz ta trójka już tak nie powala aparycją oraz możliwościami. Nie zabrakło też znanych z poprzednich odsłon zwierzątek ??? mamy tutaj zarówno ???słodkiego inaczej??? misia Pandę, jak i Rogera Jr., czyli przerośniętego kangura z maluchem w torbie (obaj starają się okładać druga postać odzianymi w bokserskie rękawice pięściami).

Niewiele się za to zmieniło w kwestii samym systemu walki, a nowości jest jak na lekarstwo. Co więcej, sprawiają one wrażenie wprowadzonych nieco na siłę i tak naprawdę stanowią jedynie dodatek do rozgrywki, a nie istotny element, dzięki którym pojedynki wyglądają bardziej widowiskowo. No bo co powiecie na tryb furii, który uaktywnia się w momencie, gdy poziom życia jednego z zawodników zbliża się do zera i nagle dostaje ???powera??? w postaci zwiększonych obrażeń, który niby ma zmienić oblicze walki. Tak się jednak nie dzieje, bo zwykle przez jeśli ktoś dostaje sromotne w kość przez praktycznie całą walkę, to nawet mocniejsze piąchy pod koniec nie pomogą. Mi osobiście chyba ze trzy razy udało się skorzystać z furii i przechylić szalę zwycięstwa na moją korzyść. A nie muszę chyba dodawać, że na koncie mam kilka setek stoczonych pojedynków... Drugą nowością jest możliwość oklepywania przeciwnika w powietrzu i przy odrobinie szczęścia, podbijaniem nim z jednego końca areny na drugi. Niestety w rękach zawodowca takowa możliwość to iście zabójcza broń, przez co wystarczy siedem, może osiem ciosów, by skutecznie rozłożyć przeciwnika na deski.

W Tekkenie 6 nie walczymy tylko dla samej idei, ale również (co z pewnością ucieszy maniaków kolekcjonowania) dla pieniędzy, które to otrzymujemy za każdą wygraną walkę. Te natomiast możemy wydać na przeróżne dodatki, przedmioty, części garderoby itp. dla postaci, którą sami sobie możemy stworzyć, a następnie skorzystać z jej umiejętności i powalczyć z pozostałymi uczestnikami turnieju. Wszystko byłoby super i ???w dechę???, gdyby tylko wspomniane przedmioty nie kosztowały takiej masy pieniędzy, gdyż zdarza się, że jeden element kosztuje grubo ponad 200 tysięcy, a za wygrany pojedynek otrzymujemy około 5 kawałków. Zatem trzeba się sporo natrudzić, by nasz wojownik wyglądał nie jak stadionowy chłopek-roztropek, a prawdziwy killer, na widok którego miękną przeciwnikowi nogi.

Dużym plusem jest natomiast fakt, iż Tekken 6 nie należy do gier łatwych, przez co zaliczenie jej na 100% wiązać się będzie z poświęceniem naprawdę wielu godzin na żmudne trenowanie i szlifowanie kolejnych ???wiązanek??? ciosów. Dobrze pamiętam, jak to w wielu mordobiciach bezmyślne tłuczenie w przyciski prowadziło prosto do finałowej batalii z wielgachnym bossem, który po dwóch lub trzech próbach też zlizywał własną juchę z ziemi. W najnowszej produkcji firmy Namco jest jednak inaczej, dzięki czemu już w połowie wędrówki na szczyt zaczynają się schody. Przeciwnicy poruszają się jakby szybciej, wyprowadzają ciosy i combosy znacznie skuteczniej, lecz to świetnie dopinguje do pracy nad samym sobą i pielęgnowania własnych umiejętności.

Niestety w kwestii trybu multi jest raczej standardowo jak na możliwości PSP, czyli generalnie kiepskawo. No bo jednak największa frajda z gry jest wówczas, gdy mamy możliwość dokopać któremuś ze znajomych, siedząc wygodnie na sofie przed TV i klepiąc w pady niemiłosiernie. W przypadku przenośnej konsoli firmy Sony jedyną możliwością pogrania z kumplem to zabawa poprzez Ad Hoc, na dwóch konsolach z dwoma egzemplarzami tej pozycji, co dla wielu może być ogromnym problemem. Z opcji sieciowych warto też wspomnieć o możliwości wymieniania się stworzonymi przez siebie postaciami, lecz to tylko niewielki dodatek, który tak naprawdę nie wprowadza zupełnie nic do rozgrywki.

Dobre wrażenie wrażenie robi za to grafika w tej produkcji, choć nie jest ona tak rewelacyjna jak chociażby w God of War: Chains of Olympus, Crisis Core czy niedawno wydanym Assassin's Creed: Bloodlines. Lokacje wyglądają bardzo ciekawie i cieszą oko dziesiątkami szczegółów, lecz i tak najlepiej prezentują się wszelakie postacie pojawiające się na ekranie konsolki. Każda z nich animowana jest w niesamowity wręcz sposób, a ich ruchy odwzorowane są niemal z zegarmistrzowską precyzją, dzięki czemu wymiany ciosów podczas pojedynków są niezwykle widowiskowe. Niby wszystko jest ładne i piękne, jednak brak tutaj rozmachu porównywalnego z ???przenośnymi??? przygodami Kratosa, przez co o stronie graficznej można powiedzieć ???tylko??? bardzo dobra, a nie powalająca.

W kwestii muzyki po raz kolejny zaserwowano nam mniej więcej to samo co w poprzednich odsłonach, czyli szybkie, elektroniczne numery, które z pewnością spodobają się największym maniakom serii. Ja jednak preferuję nieco inne klimaty, przez co starałem się nie wsłuchiwać zbytnio w wydobywające się z głośniczków melodie i skupiałem się na walce, także skoro ja dałem radę, to każdy będzie w stanie to przełknąć.

Firma Namco po raz kolejny udowodniła, że na tworzeniu wciągających i efektownych mordobić znają się jak mało które studio deweloperskie. Oddali oni bowiem w nasze ręce kawał dopracowanej i przy okazji bardzo dobrze wyglądającej produkcji, która co prawda ustępuje nieco nie tak dawno wydanej na PSP grze Soul Calibur: Broken Destiny (choć po raz kolejny dodam, że uwielbiam tą serię), to i tak przyciąga do handhelda niczym magnes na wiele, wiele godzin. Zatem szóstą edycję Turnieju Żelaznej Pięści czas zacząć ??? przystąp do niego, a z pewnością nie pożałujesz.

8,5

Tylko zarejestrowane osoby mogą pisać komentarze!